Zdjęcia, to nie tylko ulotne chwile zatrzymane w kadrze aparatu. To również uczucia, przeżycia i wspomnienia. Jedno zdjęcie potrafi opowiedzieć więcej, niż tysiąc słów.

Nie pozwól, aby najważniejsze chwile życia zarówno Twojego jak i Twojego najcenniejszego Skarbu bezpowrotnie uleciały. Skorzystanie z moich usług sprawi, że najważniejsze chwile związane z urodzeniem się dziecka nigdy nie umkną z Twojej pamięci.

Bartłomiej Niemirski


piątek, 3 lutego 2012

O fotografii - Sally Mann

Sally Mann jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych fotografów w Ameryce. Urodzona w 1951 roku w Lexington w Stanie Vigrinia na zawsze pozostała w tym miejscu. Zaczęła fotografować w wieku 20 lat, a tematy jej prac to portrety, pejzaże, architektura i martwa natura. Po wypróbowaniu wielu rodzajów i stylów fotografii Sally Mann znalazła swój kierunek rozwoju, z którego też znana jest najbardziej - są to intymne portrety własnej rodziny - trójki dzieci oraz męża.  Jej prace od początku budziły wiele kontrowersji, ale również wpłynęły na rozwój fotografii i zyskały szerokie grono odbiorców. Pierwszą publikacją w tej tematyce było studium wieku dziewczęcego At Twelve: Portraits of Young Women [W wieku 12 lat: Portrety Młodej Kobiety] (Aperture, 1988)




Sally Mann, At Twelve: Portraits of Young Women, 1983-85 (źródło)

Sally Mann, At Twelve: Portraits of Young Women, 1983-85 (źródło)

Sally Mann, At Twelve: Portraits of Young Women, 1983-85 (źródło)

Między rokiem 1984 a 1994 Mann pracowała nad serią Immediate Family [Najbliższa Rodzina] (Aperture, 1992), gdzie skupiła się na fotografowaniu swoich dzieci, które miały poniżej 12 lat. Zdjęcia obrazowały codzienność życia - zabawę, sen, jedzenie, ale również poruszały trudniejsze tematy jak śmierć czy kulturowe spojrzenie na seksualność.  

Sally Mann, Immediate Family, 1984-91 (źródło)

Sally Mann, Immediate Family, 1984-91 (źródło)

Sally Mann, Immediate Family, 1984-91 (źródło)

Sally Mann, Immediate Family, 1984-91(źródło)

Sally Mann, Immediate Family, 1984-91 (źródło)

Oprócz dzieci Mann fotografuje także swojego męża cierpiącego na dystrofię mięśniową (Proud Flesh [Dumne Ciało] (Aperture, 2009)) oraz pejzaże USA. Stosuje przy tym niecodzienną technikę - używa aparatu z uszkodzonym obiektywem, a za migawkę służy jej ręka.

Sally Mann, Early Landscapes, 1972-73 (źródło)

Sally Mann, Battlefields, 2000-03 (źródło)

Sally Mann, Proud Flesh, 2003-2009 (źródło)

W 2001 roku została okrzyknięta Najlepszym Fotografem Ameryki przez magazyn Time. Jej życie i praca były tematami dwóch filmów - Blood Ties (1994), który był nominowany do Nagrody Akademii i What Remains z 2007 nominowanego w 2008 roku do nagrody Emmy za najlepszy dokument. Jej prace znaleźć można w Metropolitan Museum of Art, the Museum of Modern Art, and the Whitney Museum of American Art.

Spróbuję poddać zdjęcia Sally Mann mojej całkowicie subiektywnej analizie. Po pierwsze, opinia publiczna w USA miała zastrzeżenia do zdjęć Sally Mann z punktu widzenia pokazania nagości dzieci
i sytuacji w jakich się one znajdują. Mann była wręcz posądzana o szerzenie pornografii dziecięcej. Czy zastrzeżenia były słuszne? Po pierwsze warto przypomnieć i uświadomić sobie czym jest pornografia. A więc pornografia (etymologicznie - opisanie, przedstawienie nierządnicy), wg Popularnego słownika języka polskiego to zdjęcia, filmy, druki itp. eksponujące treści nieprzyzwoite, zwłaszcza sceny erotyczne, obliczone na wywołanie podniecenia erotycznego u odbiorców. (B. Dunaj, Warszawa, 2000). A więc podniecenie seksualne w pornografii ma znaczenie główne i nadrzędne nad resztą. Zdjęciom zacytowanym przeze mnie zdecydowanie daleko od chęci wzbudzenia pożądania czy podniecenia. Bardziej jest to zachwyt nad dziećmi, ich zmieniającą się z wiekiem urodą, niewinnością, pięknem, wolnością. Sally Mann ukazuje też na zdjęciach stosunek dzieci do nagości, który nie jest dla nich niczym złym, zabronionym, czy gorszącym. Istotny jest przy tym kontekst zdjęć, przedstawiający wiejskie życie. Co więcej, zdjęcia Sally Mann nie są tylko reportażem wydarzeń, który aktualny jest w danym czasie i tylko dla jej rodziny. Fotografie emanują pewną tajemnicą i ponadczasowością - ciężko jest, patrząc na zdjęcie oszacować kiedy zostało zrobione.

Jest także druga strona medalu. W zbiorze Immediate Family są fotografie, które ukazują sytuacje tak intymne jak oddawanie moczu lub też zachowania wystylizowane, nie pasujące do wieku fotografowanych dzieci (np. palenie papierosa) - choć mógł być to też na przykład wycinek jakiejś zabawy w dorosłych.  To właśnie te zdjęcia przyniosły sławę i rozgłos Sally Mann. Co ciekawe, próżno ich szukać na oficjalnej stronie autorki.

Sally Mann, Immediate Family, 1984-91 (źródło)

Sally Mann, Immediate Family, 1984-91 (źródło)

Sally Mann, Immediate Family, 1984-91 (źródło)


Sally Mann, Immediate Family, 1984-91 (źródło)

Sally Mann miała świadomość, iż publikując te zdjęcia zostać może posądzona o propagowanie pornografii. Przez zorganizowaniem wystawy fotografii Mann, jej dzieci odbyły rozmowę z psychologiem, który przygotowywał je na to jak ich zdjęcia mogą zostać odebrane przez ludzi, a sama autorka rozmawiała z prawnikami i agentem FBI, aby uchronić się przed oskarżeniami. Sally Mann po wystawie tłumaczyła się, że jedynie towarzyszyła z aparatem podczas normalnego życia jej dzieci, również tych przykrych momentów, gdy się skaleczyły, czy zostały pogryzione, a zdjęcia i ich prezentacja na wystawie były z dziećmi konsultowane i przez nie zatwierdzone.

Czy zdjęcia Sally Mann w takim razie mnie zachwycają? Szczerze mówiąc - ciężko powiedzieć. Na początku wszystkie fotografie zrobiły na mnie wrażenie bardzo średnie - jakieś takie ciemne, z nietypową kompozycją, którym trzeba się przyjrzeć aby zobaczyć o chodzi.  Było kilka zdjęć, na które zwróciłem uwagę i mi się bardziej spodobały, ale to wszystko. Było na tych zdjęciach jednak coś, co kazało do nich wrócić i na nowo się im przyjrzeć. Jakaś tajemnica, która sprawia, że nad zdjęciem trzeba się zastanowić - nie wszystko jest tu podane jak na tacy. Zdjęcia przedstawiają mały wycinek rzeczywistości, którą chciałoby sie poznać w całości, a niedopowiedzenie jej pozwala puścić wodze własnej wyobraźni. U Mann nie ma dziecka - króliczka (jak w przypadku Anne Geddes), a jakaś historia. Co więcej, dzieci na zdjęciach amerykanki nie są uśmiechnięte i rozbrykane - fotografie pokazują, że mają one swoje problemy, troski, chwile złego humoru, że jest coś co je przejmuje, pasjonuje. Podoba mi się też to, że ciężko uchwycić na ile zdjęcie zostało przez artystkę zaaranżowane a na ile jest tylko dokumentacją wydarzeń.

Czy mam zastrzeżenia? A i owszem, mam. Jak dla mnie Sally Mann nie propaguje pornografii dziecięcej, ale nie znaczy też to, że fotografować powinno się wszystko i zawsze. Według mnie są pewne intymne sfery życia, które takimi należy zostawić i nie wchodzić tam z aparatem - tym bardziej nie prezentować takich zdjęć wszem i wobec. Sam, w wielu sytuacjach przedstawionych na zdjęciach Mann nie nacisnąłbym spustu migawki, ba - nawet by mi przez myśl nie przeszło, żeby brać aparat do ręki. Sally Mann pokazuje, że w świecie nawet trochę starszego dziecka nie istnieje intymność i nie czuje on oporu przed sesją zdjęciową czy zabawą nago, nawet w towarzystwie sąsiadów. Zastanawiające jest również to, jak takie zachowanie autorki - matki pokazujące dzieciom, że nie ma sytuacji naprawdę intymnych, o których nikt inny nie powinien wiedzieć może wpłynąć na późniejsze, dorosłe życie jej dzieci. Bo z jednej strony faktycznie - dzieci w swojej nagości nie widzą nic złego, ale z drugiej, dziecku trzeba pomóc zrozumieć poczucie intymności (choć nie robić z niej tematu tabu).

Przy okazji poszukiwania informacji do niniejszego postu prześledziłem kilka forów fotograficznych poświęconych tematyce zdjęć Sally Mann, fotografowania dzieci nago i aktów jako takich. Zdania są mocno podzielone. Z jednej strony głosy wołające o wolność dla sztuki, która ma prawo szokować i której nie wolno stawiać granic. Z drugiej obawa przed pedofilią, o której obecnie jest coraz głośniej, choć niekiedy przewrażliwienie dewiacjami sięga absurdu. Z innej strony forumowicze zadawali to samo co ja pytanie, czy chciałoby się, aby to moje dziecko, było albo też ja sam w przeszłości  był na tych zdjęciach. Sally Mann jak widać chciała.

Jeśli chodzi o inne prace Sally Mann - pejzaże wykonywane niecodzienną techniką - uszkodzonym aparatem i barwione np herbatą - nie trafiają do mnie. Są zbyt przekombinowane i trudne w odbiorze. To samo ze zdjęciami ze zbioru Proud Flesh. Bardziej przypadły mi do gustu pierwsze, wczesne pejzaże - również pełne tajemniczości, ale łatwiejsze w odbiorze i interpretacji.

Brak komentarzy: